Opis
🔹Otwarcie: godz. 18.00 | 26.02 🔹Czas trwania: 26.02-8.04.2026 🔹Galeria + 🔹Artysta: Sebastian Mikoś 🔹Kurator: Piotr Sikora „Dobrze, że dziś piątek, a nie jutro jak wczoraj" - to kolejna wystawa z serii Catch me if you can, poświęcona artystycznym alter ego, fikuśnym pozom i zmyślonym postaciom w sztuce. Tym razem Sebastian Mikoś proponuje nam podróż w przestrzeń dwóch światów, pozornie oddzielonych grubą kreską. Czerpiąc z własnego doświadczenia, artysta podejrzanie przyjaznym ruchem ręki zaprasza nas w labirynt open space'ów: świat pracowników miesiąca i owocowych czwartków. Po drugiej stronie tej czystej, zhumanizowanej przestrzeni bulgocze lore Anunnaków i teorii spiskowych, napędzane efektem Mandeli i topiącą się folią z głów płaskoziemców. To, co stoi na końcu tej wycieczki, to sukces - ten artystyczny, a więc i finansowy - sukces, który miałby pozwolić wyrwać się ze świata korpo i żyć ze swojej sztuki i swoją sztuką. Podpowiedź dla ciekawskich: nie da się tam dojść w pojedynkę. To, że na szczycie jesteś sam, to bzdura wymyślona przez mędrców świata pokroju Ayn Rand (gdyby żyła dzisiaj, pewnie zostałaby „skancelowana" za romans ze swoim uczniem). Ponoć tylko 4 procent osób artystycznych utrzymuje się wyłącznie ze swojej twórczości - reszta to my, Ciemna Masa sztuki karmiąca system który trochę lubimy a trochę nienawidzimy. A co z tym fantem zrobimy, zależy od nas.
🔹Otwarcie: godz. 18.00 | 26.02 🔹Czas trwania: 26.02-8.04.2026 🔹Galeria + 🔹Artysta: Sebastian Mikoś 🔹Kurator: Piotr Sikora „Dobrze, że dziś piątek, a nie jutro jak wczoraj" - to kolejna wystawa z serii Catch me if you can, poświęcona artystycznym alter ego, fikuśnym pozom i zmyślonym postaciom w sztuce. Tym razem Sebastian Mikoś proponuje nam podróż w przestrzeń dwóch światów, pozornie oddzielonych grubą kreską. Czerpiąc z własnego doświadczenia, artysta podejrzanie przyjaznym ruchem ręki zaprasza nas w labirynt open space'ów: świat pracowników miesiąca i owocowych czwartków. Po drugiej stronie tej czystej, zhumanizowanej przestrzeni bulgocze lore Anunnaków i teorii spiskowych, napędzane efektem Mandeli i topiącą się folią z głów płaskoziemców. To, co stoi na końcu tej wycieczki, to sukces - ten artystyczny, a więc i finansowy - sukces, który miałby pozwolić wyrwać się ze świata korpo i żyć ze swojej sztuki i swoją sztuką. Podpowiedź dla ciekawskich: nie da się tam dojść w poj...