Opis
Cztery lata rezydencji Patrycji u Beaty, jedna pracownia, dwa odrębne rytmy. Artystki dzieliły fizycznie pole twórcze, pozostając jednak każda w swojej własnej orbicie - w swoim czasie, w swoim geście, w swojej skali. Wystawa na zakończenie rezydencji jest czymś innym: próbą wspólnego tańca. Zaproszeniem do kontaktu - improwizacji, do spotkania dwóch estetyk, które zaczęły się wzajemnie oswajać. Malarstwo Mastej wyrasta z praktyki butoh - medytacji w ruchu, w której ciało staje się medium dla energii wykraczających poza kontrolę ego. Obrazy nie są konstruowane; raczej się zjawiają, zaskakując samą autorkę. Malowane tańczącą ręką i miękkim spojrzeniem pulsują finezyjnością motywów, a przy tym intensywnością bodźców i uczuć. Żółć, która pojawia się w jej najnowszych pracach, jest gestem odwrócenia się ku światłu - ku temu, co ogrzewa, nasyca mocą, życiodajną energią, która pozwala istnieć bez usprawiedliwień. Brojek zaczęła rysować na ścianie mając 1.5 roku, od tamtej pory pozostała jej słabość do wielkoformatowych działań. Skala jest jednym z jej głównych narzędzi. Tam, gdzie Mastej sublimuje, Brojek syntetyzuje. Jej gest jest bardziej agresywny, mocny, wyraźny, przybliżający motyw do granicy. Jej cytrynowe żółcienie anektują przestrzeń w chłodniejszych ostrzejszych tonach niż u Mastej gdzie dominuje ciepło kurkumy. Malarstwo Brojka to również amplituda intensywności, czystość wyrazu, zawarta w mocnej ramie formalnej i jasno określonej gamie barwnej. Na wystawie TYTUŁ obie artystki proponują imersyjną aranżację - próbę połączenia dwóch wrażliwości w jedną przestrzeń, która jest trochę malarska, trochę scenograficzna, a przede wszystkim wspólna. Nie szukają fuzji ani o kompromisu, lecz kontaktu. W zaufaniu sprawdzają co się dzieje, gdy dwie estetyki zaczynają na siebie patrzeć, aklimatyzować ( lub / i : asymilować).
Cztery lata rezydencji Patrycji u Beaty, jedna pracownia, dwa odrębne rytmy. Artystki dzieliły fizycznie pole twórcze, pozostając jednak każda w swojej własnej orbicie - w swoim czasie, w swoim geście, w swojej skali. Wystawa na zakończenie rezydencji jest czymś innym: próbą wspólnego tańca. Zaproszeniem do kontaktu - improwizacji, do spotkania dwóch estetyk, które zaczęły się wzajemnie oswajać. Malarstwo Mastej wyrasta z praktyki butoh - medytacji w ruchu, w której ciało staje się medium dla energii wykraczających poza kontrolę ego. Obrazy nie są konstruowane; raczej się zjawiają, zaskakując samą autorkę. Malowane tańczącą ręką i miękkim spojrzeniem pulsują finezyjnością motywów, a przy tym intensywnością bodźców i uczuć. Żółć, która pojawia się w jej najnowszych pracach, jest gestem odwrócenia się ku światłu - ku temu, co ogrzewa, nasyca mocą, życiodajną energią, która pozwala istnieć bez usprawiedliwień. Brojek zaczęła rysować na ścianie mając 1.5 roku, od tamtej pory pozostała ...