Opis
📸 „Szepty Kaukazu - wystawa fotografii Emilii Bartkowskiej" połączona ze spotkaniem networkingowym. Los lubi się uśmiechać w najmniej oczekiwanym momencie. Jeszcze niedawno mówiłam, że nigdy nie wsiądę do samolotu i że góry nie są dla mnie… A jednak to właśnie one mnie zawołały. Przypadek? Nie - szept przeznaczenia. Wszystko zaczęło się od jednego komentarza pod postem organizatorki rajdów konnych. Tak zaczęła się moja gruzińska opowieść, która odmieniła całe moje życie. Wyruszyłam na Kaukaz jako słowiańska wiedźma, prowadząc kobiety w magicznej gimnastyce słowiańskiej, a sama - w spódnicy do jazdy konnej - przemierzałam górskie szlaki w siodle mimo, że w cale nie umiem świetnie jeździć i do dzisiaj boję się galopować. W tej podróży wiatr szeptał mi dawne historie, a ogier Kongo, którego wybrała dla mnie Justyna, niósł mnie przez bezdroża i majestatyczne góry, ucząc zaufania i odwagi. Ufałam mu tak bardzo, że powierzyłam mu swoje życie. W potężnym skalnym mieście Vardzia poczułam obecność królowej Tamary - kobiety-legendy, kobiety, która była Królem Gruzji... Jej duch przypomniał mi o sile, którą każda z nas ma w sobie. To właśnie tam zaczęłam rozumieć, że Gruzja nie tylko otworzyła przede mną swoje góry, ale i moje własne serce. Fotografie przedstawione na wystawie pochodzą z lat 2023, 2024 i 2025 i wykonałam je podczas rajdów konnych z Rezo Tur Konne Włóczęgi a także moich samotnych podróży po Gruzji. Mniejsze zdjęcia są wykonane przez osoby, które mi towarzyszły na przestrzeni tych lat. To zapis drogi, która odmieniła moje życie. Zakochałam się w tym kraju tak bardzo, że zaczęłam tańczyć gruzińskie tańce, uczyć się języka, zdarza się, że jestem brana za Gruzinkę. Krok po kroku porzucałam swoje dawne życie. Rzuciłam pracę w korporacji, by stanąć w swojej MOCy - z sercem bijącym w rytmie Gruzji. „Szepty Kaukazu" to zaproszenie do tego, by zatrzymać się, wsłuchać w głos gór i usłyszeć własne serce. Bo czasem wystarczy jeden szept, by odmienić całe życie. Wystawę można oglądać w Lavendova Cafe na ul. Trojdena 11 od 22 września do 20 października. Spotkanie autorskie ze mną odbędzie się 15 października od godziny 18:00. Będzie to czas Gruzińskiego Tygodnia, na którym czekają na Was warsztaty kuchni gruzińskiej, toasty oraz tańce gruzińskie zaprezentowane przez zawodową tancerkę Aleksandę Afsanesarę. O mnie - Selene The Korpo Witch Nazywam się Emilia Bartkowska, ale wiele osób zna mnie jako Selene The Korpo Witch - wiedźmę z korporacji, która postanowiła po latach w wielkomiejskim biegu wybrać drogę serca i mocy. Od 2010 roku zajmuję się fotografią portretową kobiet. Tworzę zarówno w technice analogowej (na filmie), jak i w cyfrowej, zawsze starając się uchwycić to, co niewidoczne na pierwszy rzut oka - wewnętrzne piękno, emocję, duszę. Jestem także instruktorką gimnastyki słowiańskiej w nurcie białoruskim, w której prowadzę kobiety przez ruch, oddech i symbolikę ćwiczeń. W swojej pracy sięgam również po metody uzdrawiania i powrotu do kobiecej pełni: 🌸 Terapia Masażem Łona - praca z ciałem i pamięcią kobiecego łona, 🌸 Cerrada - Zamykanie Kości - rytuał przejścia, transformacji i domknięcia tego, co już nie służy. Moje serce od kilku lat bije także w rytmie tańca gruzińskiego, który stał się dla mnie nie tylko formą ruchu, ale i mostem między kulturami, pasją a codziennym życiem. Tworzę, tańczę, fotografuję i prowadzę kręgi kobiet - jako kobieta, wiedźma i artystka, której misją jest przypominanie innym o ich własnej mocy.
📸 „Szepty Kaukazu - wystawa fotografii Emilii Bartkowskiej" połączona ze spotkaniem networkingowym. Los lubi się uśmiechać w najmniej oczekiwanym momencie. Jeszcze niedawno mówiłam, że nigdy nie wsiądę do samolotu i że góry nie są dla mnie… A jednak to właśnie one mnie zawołały. Przypadek? Nie - szept przeznaczenia. Wszystko zaczęło się od jednego komentarza pod postem organizatorki rajdów konnych. Tak zaczęła się moja gruzińska opowieść, która odmieniła całe moje życie. Wyruszyłam na Kaukaz jako słowiańska wiedźma, prowadząc kobiety w magicznej gimnastyce słowiańskiej, a sama - w spódnicy do jazdy konnej - przemierzałam górskie szlaki w siodle mimo, że w cale nie umiem świetnie jeździć i do dzisiaj boję się galopować. W tej podróży wiatr szeptał mi dawne historie, a ogier Kongo, którego wybrała dla mnie Justyna, niósł mnie przez bezdroża i majestatyczne góry, ucząc zaufania i odwagi. Ufałam mu tak bardzo, że powierzyłam mu swoje życie. W potężnym skalnym mieście Vardzia po...