Opis
Meksyk był dla mnie spotkaniem z życiem w jego pełnej intensywności - w rozpalonym słońcu i w głębokim cieniu, w barwach, które oślepiają, i w dźwiękach, które pulsują jeszcze długo po tym, gdy ucichną. Tam czas zdawał się gubić kontury, a uczucia stawały się bramą do innego życia. „Puerto Escondido" to opowieść o miłości, która rozbłysła jak fajerwerk - nagle, gwałtownie, z całą mocą radości, która spada na człowieka jak dar, jak odnaleziony po latach skarb. Był to moment, w którym wszystko nabrało sensu, a świat wypełnił się światłem. A potem przyszła ona - wieloramienna niemoc, utkana z codzienności, lęków, braków i nadmiarów. Rozpychała się między nami coraz mocniej, aż w końcu straciliśmy się z oczu. I wtedy nadszedł moment, w którym przyszło nam uczyć się zapominać o czymś, czego zapomnieć się nie da. Ocean - ten niezmierzony, który dzieli lądy - stał się także oceanem między nami. Swoim bezwzględnym bezkresem zatopił wszystko to, co chcieliśmy stworzyć. Fale odsuwały brzeg od brzegu, aż w końcu przychodzi ten moment, kiedy przestajesz walczyć, bo wiesz, że nie wygrasz z prądem. Ten prąd to sploty życia. Nie było jednej chwili końca - raczej powolne osuwanie się w żal, w tęsknotę, w świadomość, że to, co niemożliwe, również jest częścią życia. I że czasem najpiękniejsze uczucia pozostają tylko wspomnieniem, które niesiemy w sobie jak sekret, jak niewidzialny świat, jak ukryty port - Puerto Escondido. Ta wystawa jest owocem mojego procesu - próbą rozmowy ze stratą, odpuszczania, ale też szukania światła w cieniu. Jest mapą emocji, które raz jeszcze ożywają w kolorach, symbolach i obrazach - jak echo miłości, która mimo wszystko istnieje wciąż, tylko w innym wymiarze, w innej czasoprzestrzeni, w innym życiu. 🌺 Spotkajmy się, żeby razem świętować sztukę, wspomnienia i życie - takie, jakie jest: pełne barw, bólu i piękna. 📍 Miejsce: Galeria Sztuki Dziedzicka, ul. Żurawia 24a, Warszawa 📅 Data: 24.04.2026 🕰️ Godzina: 19:00 Pierwsza wersja wystawy prezentowana była w lutym w Prześwicie w Warszawie, tym razem pokażę Wam coś czego jeszcze nie widzieliście … ;) Zapraszam Cię do moich wspomnień, Jaśmina Parkita
Meksyk był dla mnie spotkaniem z życiem w jego pełnej intensywności - w rozpalonym słońcu i w głębokim cieniu, w barwach, które oślepiają, i w dźwiękach, które pulsują jeszcze długo po tym, gdy ucichną. Tam czas zdawał się gubić kontury, a uczucia stawały się bramą do innego życia. „Puerto Escondido" to opowieść o miłości, która rozbłysła jak fajerwerk - nagle, gwałtownie, z całą mocą radości, która spada na człowieka jak dar, jak odnaleziony po latach skarb. Był to moment, w którym wszystko nabrało sensu, a świat wypełnił się światłem. A potem przyszła ona - wieloramienna niemoc, utkana z codzienności, lęków, braków i nadmiarów. Rozpychała się między nami coraz mocniej, aż w końcu straciliśmy się z oczu. I wtedy nadszedł moment, w którym przyszło nam uczyć się zapominać o czymś, czego zapomnieć się nie da. Ocean - ten niezmierzony, który dzieli lądy - stał się także oceanem między nami. Swoim bezwzględnym bezkresem zatopił wszystko to, co chcieliśmy stworzyć. Fale odsuwały brzeg od...