Opis
„Bliżej siebie" to mała, właściwie intymna - nie tylko ze względu na charakter zdjęć - wystawa rezonującą z moim własnym, osobistym, czasem. Ostatni rok spędziłem poruszając się raczej w kręgu kilku najbliższych ulic, czasem wypuszczając się nad Wisłę. Przyglądałem się roślinom, porom roku i światłu prześwitującemu przez gałęzie. Zbierałem śmieci, kamyki, gałązki, mchy, z których później robiłem maski: maski były obiektami na sprzedaż, była to jedyna prekarna praktyka ekonomiczna, na którą miałem wystarczająco sił i motywacji. Nazwałem je ekofetyszem, terminem sytuującym własną postpornograficzną praktykę z ideami zapożyczonymi od Donny Haraway, międzygatunkowym sojuszem i próbą pracy z seksualnością i widzialnością. Były to moje „ćwiczenia z ciemności", strategia przetrwania i oswojenia lęku, jaki mi wciąż towarzyszył. Tak naprawdę była to jedyna rzecz, która sprawiała mi jakąkolwiek przyjemność. Pomimo różnych zaproszeń zdecydowałem się na wystawę w Uśpionej Księgarni - raz, że przez ostatni rok to miejsce stało się moim drugim domem, dwa, że wydaje mi się iż księgarnie stały się obecnie o wiele bardziej istotnymi miejscami oporu i społecznej zmiany niż galerie sztuki. Jest to także wystawa niejako pożegnalna - mogę się mylić - ale mam wrażenie, że „sztuka" przestała być jakimkolwiek kulturowym transponderem istotnych idei czy „zmiany". I trochę jestem zmęczony życiem wśród dekoracji, nawet tych bardzo wyrafinowanych. Uśpiona Księgarnia ul. Stalowa 1 lok. 4 3 października godzina 19:00 Wstęp wolny.
„Bliżej siebie" to mała, właściwie intymna - nie tylko ze względu na charakter zdjęć - wystawa rezonującą z moim własnym, osobistym, czasem. Ostatni rok spędziłem poruszając się raczej w kręgu kilku najbliższych ulic, czasem wypuszczając się nad Wisłę. Przyglądałem się roślinom, porom roku i światłu prześwitującemu przez gałęzie. Zbierałem śmieci, kamyki, gałązki, mchy, z których później robiłem maski: maski były obiektami na sprzedaż, była to jedyna prekarna praktyka ekonomiczna, na którą miałem wystarczająco sił i motywacji. Nazwałem je ekofetyszem, terminem sytuującym własną postpornograficzną praktykę z ideami zapożyczonymi od Donny Haraway, międzygatunkowym sojuszem i próbą pracy z seksualnością i widzialnością. Były to moje „ćwiczenia z ciemności", strategia przetrwania i oswojenia lęku, jaki mi wciąż towarzyszył. Tak naprawdę była to jedyna rzecz, która sprawiała mi jakąkolwiek przyjemność. Pomimo różnych zaproszeń zdecydowałem się na wystawę w Uśpionej Księgarni - raz, że prz...