BABCIOWE GALOTY, czyli spotkanie z PODGÓRZAJKAMI i Podgórzem sprzed lat
Opis
Inspirację do przygotowania (kolejnego) spotkania na Podgórzu i na jego temat stanowiło wznowienie książki Katarzyny Kluczwajd „PODgórzajki, czyli podtoruńsko-podgórskie bajki (niekoniecznie dla najmłodszych)". Tym razem „miejscem akcji" będzie zabytkowa kamienica Szeczmańskich przy ul. Poznańskiej 96, która też odkryje przed nami swoje tajemnice. Dlaczego akurat to miejsce? To właśnie ono i ludzie z nim związani zainspirowali autorkę do stworzenia podgórzajki „Cudowny czek w babciowych galotach odnaleziony", która stanowi punkt wyjścia do opowieści o Podgórzu sprzed lat w konwencji tradycyjnej, ale i nietypowej. Opowieści także o historycznych badaniach i skojarzeniach, czasem z podtekstem publicystycznym, ironią i humorem. Toruniajki - tj. piernikajki i podgórzajki - tworzą nieustająco okazję do rozmowy także o plastyczności języka polskiego i językowej kreatywności. Jak napisała Karina Bonowicz, toruniajki łączą w sobie rzetelne opracowanie faktograficzne z niezwykle atrakcyjną popkulturową formą przekazu. Podgórzajki - co to takiego? Ta odmiana toruniajek, które powstały z połączenia lewobrzeżnych historii wielkich, małych i najmniejszych oraz legend i opowieści PODtoruńskich, w duchu jak najbardziej dzisiejszym. Podgórzajki, podobnie jak piernikajki, ukazują, że potencjał tradycji i historii jest nieograniczony, jeśli tylko chcemy zanurzyć się w nich i kreatywnie zeń korzystać. Jedne i drugie nowo-bajki / toruniajki to efekt ćwiczeń rozum(k)u (i tej części ciała należy się troska!) - dla wykształcania nowych połączeń między neuronami, kreatywnego myślenia (żeby dusza nie ziewała!) oraz słowotwórczej zabawy - wszystko to dla odkrywania nowych światów. Czasem wątki kreowała sama tylko językowa ekwilibrystyka, służąca też wyrażeniu sprzeciwu wobec złodziei słów, którzy diametralnie zmieniają ich znaczenie. Ironia i humor, czasem sarkazm, służyć mają komentowaniu rzeczywistości, jakże dalekiej od ideału…, zachęceniu do refleksji nad nią. Jest i wątek moralizatorski, jak w porządnych baśniach - niekoniecznie dla najmłodszych. Po co? Skoro nie ma legend o podgórskich bohaterach/boha-ha-ha-terach, nie ma podgórskich magów i duchów, czartów i cherubinów, tajemnic i miejsc nawiedzonych, wydarzeń baśniowo znaczących, mitów i opowieści z morałem, bajkowych upamiętnień ludzi i wydarzeń, trzeba je stworzyć! Po prostu. Bajki/toruniajki są obok nas, na wyciągnięcie ręki, tylko fantazji trochę trzeba i językowej sprawności. Gospodarzami miejsca będą Ewa i Piotr Koziejowie. Spotykamy się 18 czerwca o godzinie 18.00 w Kamienicy Szeczmańskich, ul. Poznańska 96, Toruń.
Inspirację do przygotowania (kolejnego) spotkania na Podgórzu i na jego temat stanowiło wznowienie książki Katarzyny Kluczwajd „PODgórzajki, czyli podtoruńsko-podgórskie bajki (niekoniecznie dla najmłodszych)". Tym razem „miejscem akcji" będzie zabytkowa kamienica Szeczmańskich przy ul. Poznańskiej 96, która też odkryje przed nami swoje tajemnice. Dlaczego akurat to miejsce? To właśnie ono i ludzie z nim związani zainspirowali autorkę do stworzenia podgórzajki „Cudowny czek w babciowych galotach odnaleziony", która stanowi punkt wyjścia do opowieści o Podgórzu sprzed lat w konwencji tradycyjnej, ale i nietypowej. Opowieści także o historycznych badaniach i skojarzeniach, czasem z podtekstem publicystycznym, ironią i humorem. Toruniajki - tj. piernikajki i podgórzajki - tworzą nieustająco okazję do rozmowy także o plastyczności języka polskiego i językowej kreatywności. Jak napisała Karina Bonowicz, toruniajki łączą w sobie rzetelne opracowanie faktograficzne z niezwykle atrakcyjną p...