DKK w Tuvimie: „Rzeki, ktorych nie ma" MACIEJA ROBERTA
Opis
Zapraszamy na listopadowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Ksiazki w Tuvimie. Tym razem porozmawiamy o ksiazce "Rzeki, ktorych nie ma" Macieja Roberta, łodzianina, poety, eseisty, dyrektora Domu Literatury w Łodzi. "Nie ma lepszego miejsca do napisania takiej ksiazki. Łodz - „bezrzeczne" miasto na wododziale rzedu pierwszego. Stad Maciej Robert spoglada w głab dorzeczy dwoch najwiekszych polskich rzek - Wisły i Odry. A potem wyrusza w droge. Z erudycja odczytuje pejzaz i teksty kultury. Od razu tez, jeszcze w czasie czytania, chce sie ruszyc za nim. Nad Sztołe, „ktora wyłaczono", Mokra, ktora wymyslono, nad Pabianke, Łodke, Mała, nad Ren i Pełtew. Robert zacheca nas do patrzenia na rzeki. Poki je jeszcze mamy" - napisał o tej ksiazce Filip Springer. "Robert sam nie jes] hydrologicznym aktywista, patrzy raczej z perspektywy swiadka upadku, zdajac raport z powolnego procesu zabijania przyrody. Jesli potrzebujemy literatury w dobie katastrofy ekologicznej, to własnie takiej" - oceniała ksiazce w "Polityce" Paulina Małochleb. Rzeka, ktorej nie ma, moze (nie) istniec na wiele sposobow. Moze to byc rzeka, ktora wysycha okresowo albo wyschła ostatecznie. Moze to byc rzeka pojawiajaca sie jedynie w historycznych opisach. Zamieniona w sciek, wcisnieta w kanał, zasypana piachem, zabetonowana lub zanieczyszczona tak bardzo, ze trudno rozpoznac w niej rzeke. Moze to byc rzeka wymyslona. Rzeka zapomniana, ktorej slady znajdujemy w nazwach ulic czy niespodziewanych nierownosciach terenu. Rzeki znikaja od zawsze, ale jeszcze nigdy nie znikały tak szybko jak dzis. Zostawiaja po sobie dotkliwy brak, pustke, melancholie i widmo nieuniknionej katastrofy. Maciej Robert poszukuje zagubionych rzek w swoim miescie, ale jego pasja nie ogranicza sie do Łodzi. W kazdym zakatku Polski, w ktorym sie znajdzie, brodzi w rzekach tak małych, ze nie maja nawet imienia, w potokach, strumieniach, strugach i rowach wypełnionych błotem. Snuje sie takze nad brzegami Wisły, Renu, Cisy czy Dunaju, tropi rzeki opisywane przez innych. Niektore z rzecznych bohaterek tej ksiazki niosa w sobie pamiec tragedii, ktorych były swiadkami. Inne szemrza cicho swoje historie i przepowiadaja przyszłosc (opis ze strony wydawcy, wydawnictwa Czarne). - - Egzemplarze ksiazki mozecie pobrac w naszej siedzibie. Zapewnia je Wojewodzka Biblioteka Publiczna im. Marszałka Piłsudskiego w Łodzi, ktora jest koordynatorem cyklu dyskusyjnych klubow ksiazki w wojewodztwie łodzkim. Regulamin dla osob uczestniczacych w wydarzeniach Biblioteki Miejskiej w Łodzi: https://tiny.pl/c5skx
Zapraszamy na listopadowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Ksiazki w Tuvimie. Tym razem porozmawiamy o ksiazce "Rzeki, ktorych nie ma" Macieja Roberta, łodzianina, poety, eseisty, dyrektora Domu Literatury w Łodzi. "Nie ma lepszego miejsca do napisania takiej ksiazki. Łodz - „bezrzeczne" miasto na wododziale rzedu pierwszego. Stad Maciej Robert spoglada w głab dorzeczy dwoch najwiekszych polskich rzek - Wisły i Odry. A potem wyrusza w droge. Z erudycja odczytuje pejzaz i teksty kultury. Od razu tez, jeszcze w czasie czytania, chce sie ruszyc za nim. Nad Sztołe, „ktora wyłaczono", Mokra, ktora wymyslono, nad Pabianke, Łodke, Mała, nad Ren i Pełtew. Robert zacheca nas do patrzenia na rzeki. Poki je jeszcze mamy" - napisał o tej ksiazce Filip Springer. "Robert sam nie jes] hydrologicznym aktywista, patrzy raczej z perspektywy swiadka upadku, zdajac raport z powolnego procesu zabijania przyrody. Jesli potrzebujemy literatury w dobie katastrofy ekologicznej, to własnie takiej" - oceniała ksi...