Opis
12.12.2025, w piątek o godzinie 18:00 serdecznie zapraszamy na wernisaż wystawy. Mam, mama, mamy, my mamy. Kompleksy są ze mną od zawsze. Rozwalają mnie i blokują, a równocześnie pchają do przodu i motywują. Próbuję je ogarnąć, ale zawsze wracają. Myślę… skąd się wzięły? Z mojego domu? Z krwi? Z otoczenia? Z bycia kobietą? A może z bycia Polką? Michał Bilewicz w książce Traumaland pisze, że „pozostaniemy jeszcze długo społeczeństwem nieufnym, przewrażliwionym na własnym punkcie, negatywnie oceniającym samych siebie, a jednocześnie narcystycznym, pesymistycznym… podstawowym rysem kultury jest narzekanie i przygotowanie do kolejnej porażki". W tym projekcie moja twórczość staje się narzędziem do spojrzenia w przeszłość, wybaczenia i redefinicji tożsamości. Marta Nadolle „Istnieją bardzo ważne, wręcz kluczowe dla nas obszary, do których wolimy się nie zbliżać. Myślimy o nich jako o ranach, traumach, złych wspomnieniach. Odcinamy się od nich, wyrastamy z nich. Są takie relacje, takie spotkania, sytuacje, osoby. Problem polega na tym, że konfrontacja z nimi często jest koniecznym warunkiem dalszego rozwoju. Trzeba przywołać wspomnienie, odpłakać, poczuć jeszcze raz złą albo bezradną emocję, zgubić się w niej, ale ze świadomością, że można stamtąd wyjść. Obrazy Marty Nadolle to dla mnie głęboko terapeutyczne spojrzenia z boku: na siebie, na ukochanych, na strach. To złapanie chwil niejasności, momentów, kiedy rzeczywistość ujawnia, że jej koherencja to zaledwie pozór. Bo na koniec zostajesz ze zdaniem, z wyrwaną z kontekstu bezsensowną chwilą albo z wyrwanym sercem." tekst: Katarzyna Kasia Marta Nadolle ur. 1989, mieszka i pracuje w Warszawie (PL). Studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W 2014 r uzyskała dyplom z wyróżnieniem w pracowni malarstwa prof. Jarosława Modzelewskiego oraz pracowni Sztuki w Przestrzeni Publicznej prof. Mirosława Duchowskiego. Media, w których się porusza to malarstwo, rzeźba, haft, patchwork i mozaika. W swojej twórczości Marta Nadolle przetwarza tradycję weduty (pejzażu miejskiego) przeplatając ją z inspiracjami czerpanymi ze sztuki ludowej. Zestawiając te zgoła sprzeczne tendencje przekracza podział na centrum i peryferia, publiczne i prywatne, gdzie wielkomiejskie narracje łączą się z intymnym rękodziełem i folklorem. Nadolle jest weducistką emocjonalnego pejzażu metropolii, w którym ludność współczesnych miast coraz rzadziej żąda chleba i igrzysk. Zamiast tego w nieśmiałym pragnieniu słychać wołanie o prawdziwą bliskość i odrobinę emocjonalnego spokoju. Laureatka Paszportu Polityki 2023 w kategorii Sztuki wizualne.
12.12.2025, w piątek o godzinie 18:00 serdecznie zapraszamy na wernisaż wystawy. Mam, mama, mamy, my mamy. Kompleksy są ze mną od zawsze. Rozwalają mnie i blokują, a równocześnie pchają do przodu i motywują. Próbuję je ogarnąć, ale zawsze wracają. Myślę… skąd się wzięły? Z mojego domu? Z krwi? Z otoczenia? Z bycia kobietą? A może z bycia Polką? Michał Bilewicz w książce Traumaland pisze, że „pozostaniemy jeszcze długo społeczeństwem nieufnym, przewrażliwionym na własnym punkcie, negatywnie oceniającym samych siebie, a jednocześnie narcystycznym, pesymistycznym… podstawowym rysem kultury jest narzekanie i przygotowanie do kolejnej porażki". W tym projekcie moja twórczość staje się narzędziem do spojrzenia w przeszłość, wybaczenia i redefinicji tożsamości. Marta Nadolle „Istnieją bardzo ważne, wręcz kluczowe dla nas obszary, do których wolimy się nie zbliżać. Myślimy o nich jako o ranach, traumach, złych wspomnieniach. Odcinamy się od nich, wyrastamy z nich. Są takie relacje, takie s...