Salon Literacki: Wróć do siebie. Rozmowy o wnętrzu.
Opis
JĘZYK ARCHITEKTURY - Wróć do siebie. Rozmowy o wnętrzu. Paweł Wład. Kowalski x Kacper Kowalski Ponad 100 lat temu Le Corbusier, cesarz modernizmu, w swojej książce „W stronę architektury" napisał: Architektura to sztuka, sprawa emocji (…) Architektoniczne emocje pojawiają się wtedy, gdy dzieło rozbrzmiewa w nas dźwiękami świata, którego prawa uznajemy i podziwiamy. Gdy powstają odpowiednie relacje, dzieło obejmuje nas w posiadanie. Architektura to „relacje", to „czysty wytwór umysłu". Genialne!? Warunkiem prawdziwości tej definicji jest rzeczywiste, egzystencjalne zanurzenie w świecie, naszym świecie, którego wartości niesiemy i stosujemy w architekturze. Wynika z niej, że bez człowieka ona nie istnieje. Le Corbusier zachwycił się prawami technologii, dźwiękami maszyn, które poszerzyły przestrzeń, ale spowodowały, że wyrwał się z niej. Poleciał samolotem, by kreować z góry co chce budować, z dystansu, jak rzeźbiarz. Człowiek stał się dla niego punktem statystycznym, skalą do wymiarowania. Mentalnie pociągnął za sobą niemal wszystkich. Od 100 lat w architekturze panuje modernizm, uprzemysławia budowanie, komercjalizuje wartości, standaryzuje myślenie i prefabrykuje, wychodzą bryły, a nie relacje świata przestrzeni, której sens nadaje człowiek będący w jej środku. Projektowanie za pomocą brył tekturowych makiet, klocków przestawianych na stole, czy ugniecionych z gliny. Teraz tworzenie w perspektywie człowieka zamieniono w parametryczne projektowanie w czeluściach czerni monitora. Technologia zamienia nam twórcze zmagania w klecenie wirtualnych modeli z gotowych informatycznych prefabrykatów, z których formujemy pudełka z elementami pod wizualizacje. Co jest naszym światem? Czy uosabia je bryła, klatka, pudełko z otworami? Modernizm zredukował architekturę do bryły, do myślenia o niej jak o kompozycji wedle reguł tworzących obraz, lub rzeźbę, z wyobrażenia jej oglądania z zewnątrz, a nie z wejścia w „relacje" wartości naszego świata z przestrzenią, w której się jest. Z wnętrza przestrzeni, w której żyjemy nie możemy wyjść i zobaczyć siebie z dystansu. Ciągle na pierwszym miejscu, od czasu Bauhaus'u, modernizm skutecznie stawia na technologię. Stopniowo zapanowała nad wszystkimi dziedzinami życia. Już nawet odebrano nam romantyczne „bujanie w obłokach" bo zamieniono je w chmury informatyczne. Mamy nawet przestać myśleć, bo zastąpi je algorytm. Co więc się stanie z twórczością, czy też ulegnie uśrednionym rozwiązaniom cofającym rozwój architektury? Czy AI zapanuje i usunie wszystko co nie mieści się w jej ramach, wytnie inwencję twórczą, kreatywność, a tworzenie oparte o reguły statystyczne da nam tylko to co zmieści się w algorytmie i reszta zostanie odparowana? Widzę wyjście z tej spirali napędzającej katastrofę. Znajduje się głęboko w fundamentach cywilizacji. W tym co starożytni Grecy nazywali etosem i jak go rozumieli. Pierwotnie etos oznaczał miejsce zamieszkania i obyczaj rozumiane razem, nierozłącznie. Był on podwaliną etyki, która ustanowiła reguły zachowania się człowieka w różnorodnych relacjach, właśnie wynikających z uwarunkowań przestrzeni, miejsca i obyczaju. Jak sobie uświadomimy, że tu właśnie rodzi się architektura, że rodzi się w relacjach etycznych, to widać też jasno, że to człowiek jest podmiotem, środkiem humanistycznego porządku świata. AI nie zna pojęcia prawdy. Nie ma busoli moralnej, doświadczenia emocjonalnego. Nie ma emocji jedynie je symuluje. Nie działa w sferze architektury, bo brakuje jej czegoś fundamentalnego: subiektywnego przeżywania świata, doświadczania byciem „ja". Wróćmy do siebie. Postawmy siebie w centrum projektowanej przestrzeni, przywróćmy w niej znaczenie etosu jako jedności miejsca zamieszkania i obyczaju, wynikających z niej reguł etyki jako zasad nowej architektury. Formowanie miejsc w realiach określonego obyczaju daje formę architektury etycznej, w której najważniejszy jest człowiek, a nie technologia, która oferuje globalne spojrzenie na świat. Potrzebne są kotwice twórczości, wartości, kryteria i reguły tworzenia i rozwoju architektury by nie zagubić jej ludzkiego wymiaru. Wtedy architektura to „relacje", to „czysty wytwór umysłu" i rzeczywiście, bez człowieka nie istnieje. Niech reguły ethos'u staną się podstawowym fundamentem etycznego projektowania. Corbusierowski modernizm zastąpmy architekturą etyczną przekonując, że architektura to czysty wymysł intelektu, emocja powstająca w człowieku na humanistycznych wartościach świata, które wyznaje i stosuje. W ich relacji do form przestrzeni. Paweł Wład Kowalski Kacper Kowalski - Artysta wizualny, architekt, fotograf, pilot wiatrakowcowy i paralotniarz. Trzykrotny laureat World Press Photo, autor nagradzanych książek fotograficznych. Jego prace wchodzą w skład prywatnych i instytucjonalnych kolekcji sztuki na całym świecie, a publikacje zdobywały m.in. Les Prix du Livre na Rencontres d'Arles. Paweł Wład. Kowalski - Architekt, projektant, członek Izby Architektów RP, Stowarzyszenia Architektów Polskich. Za twórczość architektoniczną został uhonorowany m.in. przez Ministra Kultury i Sztuki oraz SARP. Jest czynnym projektantem i Rzeczoznawcą Budowlanym Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, wykładowcą architektury w Sopockiej Akademii Nauk Stosowanych, członkiem Rady Architektury przy Prezydencie Gdańska, publicystą i krytykiem architektury, biegłym sądowym w zakresie projektowania i prawa autorskiego w architekturze. Jest również melomanem audiofilem. patroni medialni: TOK FM, Design Alive, National Geographic, Tygodnik Powszechny kuratorka doświadczenia: Teresa Otulak Wstęp na wydarzenie jest wolny. Galeria ma ograniczoną pojemność, więc radzimy przyjść wcześniej.
JĘZYK ARCHITEKTURY - Wróć do siebie. Rozmowy o wnętrzu. Paweł Wład. Kowalski x Kacper Kowalski Ponad 100 lat temu Le Corbusier, cesarz modernizmu, w swojej książce „W stronę architektury" napisał: Architektura to sztuka, sprawa emocji (…) Architektoniczne emocje pojawiają się wtedy, gdy dzieło rozbrzmiewa w nas dźwiękami świata, którego prawa uznajemy i podziwiamy. Gdy powstają odpowiednie relacje, dzieło obejmuje nas w posiadanie. Architektura to „relacje", to „czysty wytwór umysłu". Genialne!? Warunkiem prawdziwości tej definicji jest rzeczywiste, egzystencjalne zanurzenie w świecie, naszym świecie, którego wartości niesiemy i stosujemy w architekturze. Wynika z niej, że bez człowieka ona nie istnieje. Le Corbusier zachwycił się prawami technologii, dźwiękami maszyn, które poszerzyły przestrzeń, ale spowodowały, że wyrwał się z niej. Poleciał samolotem, by kreować z góry co chce budować, z dystansu, jak rzeźbiarz. Człowiek stał się dla niego punktem statystycznym, skalą do wymia...