Seminarium "Siła miłości - wpływ wczesnej więzi na rozwój'
Opis
Zapowiedzi seminarium od prowadzących: Joanna Chmarzyńska-Golińska - certyfikowana psychoterapeutka psychoanalityczna, superwizorka i terapeutka szkoleniowa PTPP; superwizorka w Polskiej Federacji Psychotraumatologii; uczy w Psychoanalitycznej Szkole Psychoterapii w Trójmieście. Jest autorką szkoleń, wykładów, publikacji - szczególnie w temacie rozwoju wczesnodziecięcego i traumy relacyjno-rozwojowej. W Polskim Instytucie Traumy współtworzy kwartalnik „Trauma - badania i praktyka", wchodzi w skład rady naukowej pisma i Rady Kampanii Społeczno-Edukacyjnej Na Rzecz Zdrowia Psychicznego Małych Dzieci. Mieszka i pracuje w Gdańsku. „Odporność psychiczna i zdolność do radzenia sobie z problemami jest większa, gdy mamy dostęp do bezpiecznych, ufnych więzi. Więzi stanowią spoiwo, które łączy nas nie tylko z innymi, ale też z samym sobą - bo inni mogą odzwierciedlić nasze doświadczenia. Dotyczy to wczesnodziecięcego rozwoju Ja dziecka, który opiera się na byciu widzianym. Ta lustrzana rola opiekuna, to pewna metafora, w której chodzi o to, że aby niemowlę odkryło, co czuje i kim jest, to potrzebuje opiekuna, który go odzwierciedla.(Winnicott, 2011). Każdy człowiek ma prawo do swoich uczuć i potrzeb, ale - poczucie - że ma się prawo do swoich uczuć i potrzeb, że one są właściwe i dobre, nabywa się w relacji ze znaczącymi osobami poprzez ich akceptacje i walidacje. Choć w mniejszym stopniu, ale dotyczy to również innych etapów życia - tu też poczucie wartości i osobistej kompetencji nie powstaje w próżni a powstaje w polu relacji. Gdy jesteśmy widziani, słuchani, gdy ktoś z nami współodczuwa, - Erich Fromm nazywał to walidacją - to nabywamy poczucie istnienia. Więzi, zarówno tworzyły neurobiologiczne uwarunkowania naszych zachowań, jak rownież je podtrzymują - „nawadniają" - myślę o naszej potrzebującej, zależnej naturze, o bezpieczeństwie, które czerpiemy mając dostęp do dobrych więzi, o możliwości polegania na innych i o doświadczeniu zaufaniu - to pobudza nas do współistnienia i wyzwala chęć do życia. Potrzeba bliskości z ludźmi jest niezbywalna - jak oddychanie, czy jedzenie, a dorosłość nie polega na niezależności, czy poleganiu wyłącznie na sobie. Dorosłość to nie niezależność - opacznie to rozumieliśmy. Nie jesteśmy omnipotentnym superbohaterem na samotnej wyspie. Zależymy od siebie, wpływamy na siebie. Gdy dzielimy potrzebę wspólnotowego bycia - również spotykając się i wymieniając opowieściami o więzi - to słyszę, że wielu z nas jest już zmęczonych, a nawet oszukanych - pędem ku niezależności, stawianiem tylko na siebie, liczeniem tylko na siebie, terrorem perfekcji, kolekcjonowaniem dokonań i rzeczy, wpojoną nam w epoce narcyzmu i egoizmu, wiarą w możliwe samo-nasycenie. Życie we własnym tylko Ja, nie przyniosło szczęścia - nie zadziałało, strawił nas lęk, a jakiś „głód" zassał od środka. Dystans i nie możliwość mówienia o własnych uczuciach, wielu z nas wymęczyły. Jakbyśmy przeczuwali, że głód ten może być zaspokojony jedynie w połączeniu z innymi, co na powrót kieruje nas w stronę relacji. Jednak dobre więzi, choć w skali wspólnoty pożądane, choć dobre dla ciała i ducha każdej pojedynczej osoby, to jednak nie są nam dane cały czas. Mają swoje kapryśne losy i koleje związane z ludzką dwoistą naturą - z jednej strony zdolną do więzi, miłości, empatii altruizmu, a z drugiej strony - zdolną do wrogości, zawiści, agresywnej rywalizacji, urazy i zemsty. W tym kontekście, można myśleć o czynnikach, które mogą uszczuplić nasze pozytywne instynkty społeczne oraz zdolność do pokojowego współistnienia, które wyzwalają anty-wspólnotowość. Wymieniłabym - doświadczenie traumy relacyjno-rozwojowej, doświadczenie wykluczenia, poniżenia, dyskryminacji, bycia w grupach nieuprzywilejowanych, nierówności w dostępie do dóbr. Gdy człowiek odrzucony czy nieakceptowany - to w mózgu zostają pobudzone obwody bólu, lęku, paniki i rozpaczy, a to może prowadzić do wycofania albo postaw wrogich. Tym bardziej, myślę, że potrzebujemy móc rozmawiać o więzi, przypominać sobie jak człowiek dzięki więziom ewoluował, rozmawiać o naszej naturze - zdolnej do współobecności, jak również potrzebującej współobecności - na początku, na końcu i pomiędzy. Dla przetrwania i rozwoju gatunku ludzkiego więzi były kluczowe - rozwijały się jako przystosowanie do środowiska ewolucyjnego. W ten sposób, potrzeba więzi zapisała się w nas jako pierwotny wzorzec - zarówno jako biologiczny imperatyw, jak i archetypowy motyw zakorzeniony w psychice ludzkiej. Zapraszam do opowieści o przywiązaniu, o relacjach czy wspólnotach - spróbuje w możliwym dla mnie zakresie ująć tematykę więzi w rożnych kontekstach - ewolucyjnym, neurobiologicznym, psychoanalitycznym. Anna Stęplewska-Południak- certyfikowana psychoterapeutka psychoanalityczna z ponad 20 letnim doświadczeniem klinicznym, terapeutka szkoleniowa i superwizor Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Psychoanalitycznej, wykładowczyni w Trójmiejskiej Szkole Psychoterapii Psychoanalitycznej. Posiada wieloletnie doświadczenie w pracy z głęboko straumatyzowanymi pacjentami w placówkach Służby Zdrowia, samorządowych i w gabinecie prywatnym. Współtwórczyni Fp „ Psychoanaliza, trauma , neurobiologia". Prowadzi seminaria, wykłady z pogranicza psychoanalizy i neurobiologii. Współorganizowała konferencje ( m.in. „ Dorzecza. Kiedy psychoanaliza spotyka miasto"). Pracuje w prywatnym gabinecie w Bydgoszczy. „Jednym z najbardziej powszechnych doświadczeń jest doświadczenie bycia w pozycji dziecka. Każdy z nas był lub jest dzieckiem. Oczywiście to doświadczenie ma różne obrazy. Jedno jest pewne, że to jaki charakter miało nasze doświadczenie zależności od matki ma na nas ogromny wpływ. Chciałam Państwa zaprosić w podróż po psychologicznych meandrach które nas wszystkich kształtują. Pierwszymi relacjami są relacje z rodzicami, ich charakter tworzy pierwowzór i formę przyszłych relacji, które będziemy budować w życiu. Czy będziemy potrafili stworzyć przywiązanie z innymi ważnymi osobami w naszym życiu, czy nie będziemy mieli tej umiejętności i będziemy bujali się na powierzchni doświadczenia z ludźmi. Noworodek rodzi się jako żywa, zmieniająca się jednostka pod wpływem warunków, w których żyje oraz stabilizującej, bądź destabilizującej wymiany z matką. Pod wpływem czynników genetycznych oraz wpływu wymiany z obiektem matczynym tworzy swoistą normę- puls: poziom hormonów, neuroprzekaźników, które regulują jego pobudliwość, stabilność itp. Dzięki zdrowemu przywiązaniu między niemowlęciem a opiekunem -niemowle może, z biegiem czasu, rozwinąć zdolność do samoregulacji zarówno pozytywnych, jak i negatywnych bodźców. Teoria przywiązania ujmuje jakiej presji doświadczamy będąc w pozycji zależnej od naszych opiekunów i jak to buduje wzorce przywiązania w reakcji na tą presję. Ma to głębokie konsekwencje w budowaniu naszych przyszłych relacji w dorosłym życiu. Kiedy mamy bezpieczną strategię przywiązania jest nam łatwiej iść przez życie. Mamy zaufanie do ludzi, a jednocześnie czujemy, że gdyby coś poszło nie tak to mamy narzędzia żeby się obronić i mamy zaplecze do którego możemy się zwrócić o pomoc. Generalnie czujemy się bardziej bezpieczni co pomaga nam być bardziej wyregulowanymi w sytuacjach obiektywnie trudnych. Inną sytuacją jest kiedy nie doświadczyliśmy bezpiecznych warunków i zbudowaliśmy pozabezpieczne strategie przywiązania. Te wzorce przynoszą do naszych gabinetów nasi pacjenci. Jednym z głównych zadań w terapii psychoanalitycznej jest przywrócenie zdolności do myślenia, nadawania znaczeń doświadczeniom psychicznym i udrożnienie możliwości opowiadania swojej historii. W swojej teorii mentalizacji -Peter Fonagy- opartej na psychoanalitycznym rozumieniu funkcji psychicznych- odnosi się do procesów budowania znaczeń i zdolności samoregulacji. Pacjenci, trafiający do naszych gabinetów tą funkcję mają zakłóconą lub unieruchomioną. Ich zdolność werbalna komunikowana swoich stanów staje się ograniczona, schematyczna, konkretna. Głos zabiera ciało aby wyrazić to na co pacjent nie ma słów. Łącząc w praktyce klinicznej wiedzę z zakresu psychoanalitycznego rozumienia zakłóceń oraz Teorii Przywiązania i neurobiologii procesów psychicznych możemy skutecznie podjąć pracę nad przywracaniem równowagi wewnętrznej oraz nad przekształceniem procesów wewnętrznych" Koszt seminarium - 350 zł (faktura) Liczba miejsc ograniczona do 20 osób. Zapisy: [email protected]
Zapowiedzi seminarium od prowadzących: Joanna Chmarzyńska-Golińska - certyfikowana psychoterapeutka psychoanalityczna, superwizorka i terapeutka szkoleniowa PTPP; superwizorka w Polskiej Federacji Psychotraumatologii; uczy w Psychoanalitycznej Szkole Psychoterapii w Trójmieście. Jest autorką szkoleń, wykładów, publikacji - szczególnie w temacie rozwoju wczesnodziecięcego i traumy relacyjno-rozwojowej. W Polskim Instytucie Traumy współtworzy kwartalnik „Trauma - badania i praktyka", wchodzi w skład rady naukowej pisma i Rady Kampanii Społeczno-Edukacyjnej Na Rzecz Zdrowia Psychicznego Małych Dzieci. Mieszka i pracuje w Gdańsku. „Odporność psychiczna i zdolność do radzenia sobie z problemami jest większa, gdy mamy dostęp do bezpiecznych, ufnych więzi. Więzi stanowią spoiwo, które łączy nas nie tylko z innymi, ale też z samym sobą - bo inni mogą odzwierciedlić nasze doświadczenia. Dotyczy to wczesnodziecięcego rozwoju Ja dziecka, który opiera się na byciu widzianym. Ta lustrzana rola...